Wzrost udziału własnego w 2007 roku wyniósł $12.3 biliona, co zaowocowało wzrostem wartości księgowej naszych akcji Klasy A i Klasy B o 11%. Przez ostatnie 43 lata (tj., odkąd przejęło nowe kierownictwo) wartość księgowa wzrosła z $19 do $78,008, średnia rata wzrostu wartości rocznie 21.1%.
Ogółem, 76 naszych działających biznesów prosperowało dobrze w poprzednim roku. Kilka które miały problemy były głównie związane z nieruchomościami mieszkalnymi, pośród nich znajdowały się nasze operacje związane z cegłami, dywanami i rynkiem nieruchomości. Ich spadki są nieznaczne i chwilowe. Nasza pozycja w biznesie pozostaje silna i mamy pierwszej klasy CEO's którzy nimi zarządzają w dobrych i złych czasach.
Niektóre główne instytucje finansowe, doświadczyły jednak poważnych wahań gdyż były zaangażowane w "udzielanie słabych pożyczek" które opisałem w liście z poprzedniego roku. John Stumpf, CEO Wells Fargo trafnie skomentował zachowanie wielu pożyczkodawców: "To interesujące, że branża wymyśliła nowy sposób by stracić pieniądze, kiedy stare sprawdzały się znakomicie".
Pamiętacie może naklejkę na zderzak z 2003 roku z Sillicon Valley na której widniał napis "Proszę Boże, jeszcze jeden bąbelek(?)." Niestety, to życzenie zostało szybko spełnione, kiedy prawie wszyscy amerykanie uwierzyli, że ceny domów będą zawsze rosły. To przekonanie sprawiło, że przychód pożyczkobiorców i wpłata gotówkowa wydawały się nieistotne dla pożyczkodawców którzy, na rozdawali pożyczek będąc przekonanymi że ciągły wzrost cen nieruchomości wyleczy wszystkie problemy. Dziś nasz kraj doświadcza szeroko rozpowszechnionego bólu przez tą błędną wiarę. Podczas gdy spadają ceny domów duża rzesza finansowych szaleńców zostaje ujawniona. Dopiero kiedy przyjdzie odpływ zobaczysz kto pływał nago - a to my jesteśmy świadkami obrzydliwego widoku w jednych z największych instytucji finansowych.
Zmierzając jednak do weselszych myśli oświadczam że najnowsze giganty zakupione przez Berkshire, TTi i Iscar, prowadzone przez, odpowiednio: Paula Andrewsa i Jacoba Harpaza, wypadły wspaniale w 2007 roku. Jak sprawo zdałem Iscar jest imponujący pod względem produkcji, co też zostało potwierdzone jesienią przez wizytę w koreańskiej fabryce.
W końcu nasza firma ubezpieczeniowa-podstawowe ogniwo Berkshire-miało świetny rok. Częściowo dlatego, że mamy najlepszych managerów ubezpieczeniowych w branży - więcej o nich później. Mieliśmy także dużo szczęścia w 2007 roku, drugim z kolei bez wielkich katastrof.
Ta impreza już się skończyła. Pewnym jest, że marża zysku branży ubezpieczeniowej, łącznie z naszymi, znacząco spadnie w 2008 roku. Ceny są niskie a zagrożenia nieubłaganie rosną. Nawet jeśli w U.S. trzeci rok z rzędu obędzie się bez większych katastrof, marża zysku prawdopodobnie skurczy się o 4 punkty procentowe lub podobnie. Jeśli rykną wiatry lub zadrży ziemia, wyniki mogłyby być dużo gorsze. Więc bądźmy przygotowani na dużo niższe zarobki z ubezpieczeń przez następnych kilka lat.
Przeczytałeś? Comment ^_^